Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 marca 2013
Macierewicz - rosyjski agent
Spostrzeżenie Kazimierza Marcinkiewicza może być prawdziwe: - Macierewicz działa w taki sposób, jakby mógł działać rosyjski agent.
Antoni Macierewicz działa na korzyść Rosji. Dla mnie to nie ulega wątpliwości.
Po pierwsze, Rosjanie zawsze tak postępowali wobec nas, aby Polak Polakowi skakał do oczu. Podzieleni Polacy to osłabienie kraju, a w to graj Rosji.
Po drugie, nasza pozycja na Zachodzie ulega osłabieniu. szczególnie odczuwalne jest to w dyplomacji, zawsze można wyciągnąć przeciw nam fobie antyrosyjskie, albo obarczyć nieumiejętnością zajęcia wspólnego stanowiska politycznego w stosunku do Rosji, szczególnie stają się to wadą, gdy kraje UE winny w wielu sprawach mówić jednym głosem.
Mechanizmem napędzającym Macierewicza jest Smoleńsk, który zdaje się być nie tylko feblikiem posła PiS, ale świadoma postawą nieufności, która usprawiedliwia.
W tym kontekście Macierewicz to przykładowy agent wpływu Rosji: "Rób bałagan u Polaków, a my ich skutecznie skłócimy i swoje uzyskamy".
Strona rządowa też nie zawsze fortunnie w sprawach smoleńskich działa, gdyż na każde kłamstwo smoleńskie trzeba odpowiadać zdecydowanie i prostować. Kłamstwo utrwala się w świadomości społecznej, bo zwykli ludzie nie są ekspertami.
czwartek, 14 marca 2013
Pacjent Macierewicz ssie nasze pieniądze jak wampir
Pacjent Antoni Macierewicz ma przedstawić cząstkowy raport karty chorobowej PiS, a jest nią Smoleńsk.
Karta chorobowa zostanie przedstawiona w 3. rocznicę katastrofy smoleńskiej - 10. kwietnia 2013.
Rzecz ma dotyczyć stanu zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Krótko pisząc: czy Lech Kaczyński jest wampirem, czy nie?
Pacjent Macierewicz chwyta się każdej klamki, której w zakładzie zamkniętym PiS nie ma. Tak to jest z wampirami, które ssą pieniądze z budżetu państwa polskiego.
środa, 5 grudnia 2012
Co z tym trotylem?
Posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza było emocjonujące. Naczelny prokurator wojskowy Jerzy Artymiak przyznał, że "niektóre detektory wykazały obecność trotylu (TNT). Co nie oznacza, że mamy do czynienia z materiałami wybuchowymi. To samo pokazały po zbliżeniu ich do pasty do butów".
Co z tym trotylem? Niedawno (30 października) Cezary Gmyz, były dziennikarz "Rz" niemal przewrócił rząd, publikując materiał o trotylu na tupolewie smoleńskim, uratował wówczas sytuację polityczną prokurator wojskowy płk Ireneusz Szeląg.
Oczywiście był na komisji Antoni Macierewicz, który wdał się w utarczki słowne. Niemniej sprawa z trotylem musi być wyjaśniona dość szybko i przekonująco.
Prokuratura jest ostrożna. Producent sprzętu do wykrywania śladów materiałów wybuchowych, Jan Bokszczanin, twierdzi, iż "jeśli takie urządzenie wskazuje, że był to trotyl, to prawdopodobieństwo, iż nie był to trotyl, jest równe zeru".
Czy jest coś na rzeczy z trotylem? A przede wszystkim z wybuchem. Najlepsi fachowcy muszą tę "bombę" rozbroić, bo jest w stanie wysadzić Polskę. Na Twitterze takie oto ćwierkanie miało miejsce:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



